CZY WSZYSTKO POPSUŁ JERZY M.?
-
Szanowne koleżanki i koledzy księgarze! Otóż z inicjatywy SKP i redakcji „Wiadomości Księgarskich” po raz pierwszy w nowej Polsce wszystkie działające organizacje księgarskie będą się mogły wypowiadać na tematy księgarstwa i swojej statutowej działalności na łamach jednego pisma. Ja i wiele osób, z którymi rozmawiałem, uważamy to wydarzenie za bardzo ważne i mogące zjednoczyć wszystkich księgarzy. Natomiast tym nie zrzeszonym możemy pokazać, że warto być członkiem organizacji księgarskiej.
Chciałbym, w imieniu członków OSK, wypowiedzieć się w kilku kwestiach, które dotyczą mnie i wielu księgarzy działających w małych miasteczkach. Otóż Ogólnopolskie Stowarzyszenie Księgarzy powstało z potrzeby ochrony interesów właśnie tych „małych”.
W 2006 roku, kiedy nasze stowarzyszenie zmieniło nazwę, na „Portalu Księgarskim” rozgorzała dyskusja w sprawach np. ustawy o książce, ustawach o zakazie handlu w szkołach, prowadzeniu kiermaszy, czy też o tym, ile podręczników do wyboru ma mieć nauczyciel. Warto w tym miejscu przypomnieć, że niektórzy portalowi dyskutanci, nie wiedzieć czemu, w swoich tekstach aż dyszeli z nienawiści do OSK. Natomiast jego przewodniczący - Jerzy Mechliński - przedstawiany był wówczas w jak najgorszym świetle. O mały włos niektórzy doszli by do wniosku, że z naszym księgarstwem było bardzo dobrze, a wszystko „popsuł Jerzy M. i OSK”. To żałosne pisanie pozostawiam ich własnemu sumieniu.
A jaka jest obecna rzeczywistość, szanowni księgarze? Czy ktoś zadał sobie trud policzenia księgarń, które uległy likwidacji?
Jak myślicie, jakie czynniki wpłynęły na te dramatyczne decyzje o likwidacji stanowisk pracy? I to przeważnie decyzje osób od lat pracujących w swoim ulubionym zawodzie księgarza. Powie ktoś, że takie są prawa tzw. wolnego rynku. Czy mówiący te słowa będzie miał rację? Ktoś inny uzna, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Ja jednak bym zgodził się z tym pierwszym zdaniem. Wolny rynek i konkurencja są potrzebne, ponieważ gdy są, to zawsze z pożytkiem dla klienta. Każdy z nas jest przecież klientem i doskonale o tym wie. Stosować więc moralności Kalego w sprawach swojej tylko działalności po prostu nie wypada. Jednak w przypadku podręczników szkolnych (patrz: kiermasze szkolne, działalność firm-krzaków, Rady Rodziców itd.) nie mamy do czynienia z „wolnym rynkiem”, ale z „samowolnym rynkiem”. O polskim handlu podręcznikami można by tak wiele powiedzieć, że tego i kilku następnych numerów WK by nie wystarczyło. Sygnały i informacje, które otrzymujemy z różnych stron Polski, są tak zatrważające, że aż nie chce się w nie wierzyć!
Jakie szanse w tej smutnej i drapieżnej rzeczywistości mamy my księgarze, którzy przecież z racji prowadzonej działalności gospodarczej mamy kasy fiskalne i ponosimy określone koszty? Jak mamy obronić się przed realną perspektywą zlikwidowania naszych księgarń lub powolnego przekształcania ich w sklep np.: pamiątkarski, kosmetyczny, papierniczy, zabawkarski, prasowy, czy też w punkt usług ksero, czy fotograficzny.
Proszę zauważyć, że tak już wyglądają niemal wszystkie księgarnie w polskich powiatach. Czy jest to z pożytkiem dla KSIĄŻKI?
Pytania te i wiele innych zadajemy wszystkim wokół. Niektórych denerwują, a innych zmuszają do myślenia. Są również tacy, którzy autentycznie ten problem rozumieją i próbują poprzez różne działania wspierać księgarzy i coś robić, aby zmienić tę dramatyczną sytuację. Wielkie dzięki im za tę postawę.
Na zakończenie kieruję pytania do wszystkich różnych „animatorów” mających żale i pretensje do nas księgarzy: co, Waszym zdaniem, jest złego w tym, że bronimy swoich stanowisk pracy? Czy jest coś złego w tym, że popierając wolny rynek, chcemy przestrzegania jego reguł, by móc uczciwie zarabiać i płacić podatki?
Szanowni księgarze, powinniśmy wspólnie zadziałać nad uchwaleniem przez Sejm stosownej ustawy o książce. Moim zdaniem jest to możliwe jeszcze w tym roku. Minione lata, które upłynęły na dyskusjach, powinny już wystarczyć i obecnie powinniśmy skupić się właśnie nad konkretami. Widzimy, jak w Unii Europejskiej poszczególne państwa wręcz „walczą” o równe traktowanie swoich interesów branżowych. Czy Polska ma dalej być bez ustawy o książce?
Jako OSK podjęliśmy stosowne uchwały i będziemy dążyć do przyśpieszenia prac w zakresie tej ustawy.
Tym apelem dziękuję za uwagę w przekonaniu, że wszystkie organizacje księgarskie razem będą w tej sprawie aktywnie działać.
Jan Kasprzyk (Śląsk)
"Wiadomości Księgarskie", czerwiec 2007, nr 2 (51)
[tytuł pochodzi od redakcji]





