Spotkanie księgarzy w Lubostroniu 2010
-
Po raz kolejny biesiada księgarska w Lubostroniu się odbyła
Perła Pałuk – Pałac hrabiego Skórzewskiego w Lubostroniu gościł po raz kolejny księgarzy, hurtowników i grono przyjaciół „braci księgarskiej”. Tym razem grono było mniej liczniejsze, nie przybyła zawsze dość liczna ekipa „Pyrlandii” czyli księgarze związani z „Lucjanem” poza Ośnem Lubuskim i Słubicami… no i Hurtownia Esej z Bydgoszczy dość mocno „przerzedziła” szeregi. Ci,co zjechali do Lubostronia w piątek, w sobotę rano udali się „ciuchcią”, czyli Żnińską Koleją Powiatową (najmniejszy roztaw osi torów w Polsce – 60 cm) do Muzeum Archeologicznego(zwanego „Polskimi Pompejami”) w Biskupinie. Po południu część księgarzy uczestniczyła w spotkaniu z udziałem m.in.Stefana Pastuszewskiego- redaktora naczelnego Instytutu Wydawniczego „Świadectwo” w Bydgoszczy, który zadeklarował wsparcie dla celów i działań Izby Księgarstwa Polskiego, natomiast księgarze podzielili się uwagami nt.. działań Izby i problemów nurtujących księgarzy w życiu codziennym księgarza.
Pod wieczór w „oranżerii” w kameralnym nastroju przy muzyce DJ KOS „zakąszając” wspaniałego prosiaka przygotowanego przez załogę gastronomiczną Pałacu i popijając co nie co kontynuowano „polaków nocne rozmowy” od czasu do czasu wdając się w „tany” muzyczne. Na zakończenie biesiady wręczono Panu Andrzejowi Budziakowi-dyrektorowi instytucji kultury, jakim jest Pałac w Lubostroniu najnowsze wydanie ksiązki o Chopinie Wyd. BOSZ. Po imprezie część uczestników w niedzielę uczestniczyła w XVI Konkursie Powozów Konnych, gdzie można było podziwiać piękne powozy, konie i stangretów i wręcz niesamowity kunszt prowadzących powozy no i Ci „niedobrzy” kowboje z miasteczka westernowego Silverado City (Bozejewiczki k/Żnina), którzy na koniec imprezy uprowadzili dyrektora Pałacu i odjechali w siną dal - dyrektor w końcu wrócił po złożeniu okupu przez… żonę.
Na koniec krótka refleksja osobista, w ostatnim spotkaniu uczestniczyło z różnych powodów znacznie mniej uczestników w porównaniu do poprzedniego spotkania, wielu stoi z boku nie angażując się w jakikolwiek sposób w nawet najmniejszą „działkę” społeczną. Z drugiej strony poddają totalnej krytyce „wszystko, co księgarskie”. Z przykrością informuję, że dopóki nie będziemy razem i to w licznej grupie, to w dalszym ciągu będziemy słabi.Zarówno jako partnerzy w rozmowach z władzą państwową (np.: na temat ustawy o książce, czy roli książki na rynku dóbr konsumpcyjnych) czy władzą samorządową (handel podręcznikami w szkołach czy ochronę małych księgarń w małych miastach). Problemy, które zgłaszają księgarze trapiło naszą branżę już przed wojną i podtytuł jednej z gazet z 1938 roku pt.”Może niedługo ujrzymy księgarza sprzedającego śledzie”- tylko nie chinskie(!) jest ciągle aktualny i żeby to zmienić, potrzebny jest silny partner branżowy skupiający co najmniej zdecydowaną większość księgarzy. Inaczej to będzie, jak z … kaczkami … wystrzelają !!!
W załączeniu zdjęcia z imprezy.
Za organizatorów z nadzieją…
Henryk Tokarz
(wielofunkcyjny)









































