Spotkanie Republiki Książki u Małżonki Prezydenta RP, Pani Anny Komorowskiej
-
Na zaproszenie Pana Marcina Wieczorka specjalisty w Departamencie Mecenatu Państwa Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w minioną środę (30 marca 2011r) w Pałacu Prezydenckim odbyło się spotkanie w ramach Republiki Książki dotyczące dalszych działań na rzecz rozwoju książki i czytelnictwa.
Zebranych powitała Pani Anna Komorowska – Małżonka Prezydenta RP, która objęła patronat nad Republiką Książki. Wśród zaproszonych gości obok Pani Prezydentowej zasiedli ministrowie kultury – Bogdan Zdrojewski i edukacji – Katarzyna Hall. Stronę „rządową” reprezentowali również: przewodniczący komisji kultury Sejmu – Iwona Śledzińska – Katarasińska i Senatu – Piotr Andrzejewski, dyrektor Instytutu Książki – Grzegorz Gauden, dyrektor Biblioteki Narodowej – Tomasz Makowski.
Po stronie społecznej zasiedli m.in. Piotr Marciszuk – prezes Polskiej Izby Książki, Henryk Tokarz – prezes Izby Księgarstwa Polskiego, Waldemar Janaszkiewicz – przewodniczący Stowarzyszenia Księgarzy Polskich, Rafał Skąpski – przewodniczący Polskiego Towarzystwa Wydawców Książki, Krzysztof Materna – satyryk, aktor, reżyser, Adam Pomorski – prezes PEN Clubu i jeszcze kilka innych znakomitych osób.
Podczas spotkania minister Zdrojewski przedstawił dotychczasowe działania ministerstwa na rzecz czytelnictwa a zwłaszcza bibliotek (biblioteka +) w ramach Wieloletniego Programu Rządowego KULTURA +, w ramach tego programu planowane jest wprowadzenie:
-
Ogólnopolskiego systemu katalogowego dla bibliotek MAK +,
-
Szkoleń dla bibliotekarzy,
-
Internetyzacji bibliotek,
-
Polepszenie infrastruktury bibliotek,
-
Działań promocyjnych.
Program ma być realizowany w latach 2011-2015 za 150 mln. złotych, dzięki tym działaniom- zdaniem ministerstwa kultury- ma zwiększyć się znaczenie i zainteresowanie książką w życiu społecznym naszego kraju.
W dalszej części dyskutanci przedstawiali różne koncepcje i formy rozwoju czytelnictwa w Polsce (szczegóły na stronie www.mkidn.gov.pl). Z dyskusji nasuwa się jeden wniosek, że z poziomem czytelnictwa w Polsce jest źle a jedyną drogą do poprawienia sytuacji jest wg decydentów strony rządowej wzmocnienie pozycji bibliotek publicznych, samorządowych czy szkolnych. O roli księgarń mówiono bardzo mało i tylko w części końcowej ponad dwugodzinnego spotkania.
Pod koniec dyskusji „dorwał się” do głosu przedstawiciel Izby Księgarstwa Polskiego w mojej skromnej osobie, stwierdzając, że na dzisiaj rola bibliotek miejskich, gminnych czy szkolnych jest bardzo ograniczona, z budżetów jednostek samorządu terytorialnego wystarcza środków zazwyczaj na utrzymanie biblioteki (płace, opłaty eksploatacyjne itp.) i bardzo mało zostaje środków na zakup nowych książek. Przy takim finansowaniu bibliotek przez samorządy, placówki te nie są w stanie pełnić pozostałej roli, jaką oczekuje ministerstwo kultury tzn. lokalnego ośrodka kultury (spotkania autorskie, akcje promujące czytelnictwo, konkursy itp.).
Na dzisiaj z różnym skutkiem rolę tę starają się pełnić lokalne księgarnie, zazwyczaj na szczeblu powiatu (za czasów PRL-u „Dom Książki” był w każdej gminie, ale to już dość odległa historia) i tu jest problem, który do dzisiaj nie potrafi rozwiązać żaden rząd. Tym problem jest status książki w naszym kraju a raczej jego brak. Książka w Polsce jest traktowana jak każdy towar handlowy i małe księgarnie zamiast zarabiać na książkach i promować w ten sposób czytelnictwo i wspierać lokalne środowisko w różnych akcjach charytatywnych zmuszone są do walki z góry przegranej z wielkimi sieciami hipermarketów czy też „Biedronek”, które to oferują „hitowe” pozycje książkowe po cenach, o których księgarzowi się nawet nie śni. A państwo stoi z boku i przyklepuje powstanie kolejnego marketu i upadek kolejnej księgarni.
Na koniec przytoczę część mojego wystąpienia, które w głowie przygotowałem, ale czas nie pozwolił wygłosić i nie bardzo było już, do „kogo” bo główny „architekt kultury” minister Zdrojewski i minister edukacji Hall opuścili nasze spotkanie, bo ważne sprawy w Sejmie.
Otóż już w 2004 roku w Narodowym Programie Kultury „Promocja Czytelnictwa i Rozwój Sektora Książki na lata 2004 – 2013 na stronie 81 w rozdziale 5 Wnioski i rekomendacje dla Polski z diagnozy instrumentów stosowanych w wybranych krajach Unii Europejskiej w podrozdziale 5.1 Rozwój sektora książki i wsparcie dla autorów w punkcie 8 zapisano, co następuje: „Duża część spośród rozwiązań krajów Unii Europejskiej w sektorze książki jest stosowana również w Polsce (!?). Na pierwsze miejsce wysuwa się tutaj preferencyjna, zerowa stawka VAT dla książek obowiązująca w Polsce (już historia- dop.wł.). W trakcie wprowadzania są również stałe ceny książek (fixe price) chroniące małe, lokalne księgarnie, a także sprzyjające tzw. Automecenatowi, w ramach, którego wydawcy mogą finansować tytuły o wysokim poziomie i mniejszej popularności z zysków ze sprzedaży książek popularnych”. Dla przypomnienia tylko, że było za czasów rządu SLD – UP a premierem był Marek Belka, po 8 latach realizacji tegoż Narodowego Programu Kultury minister odpowiedzialny za jego realizację Bogdan Zdrojewski na zapytanie swojego koalicjanta z PSL, posła Eugeniusza Kłopotka w sprawie ustawowego uregulowania w Polsce rynku księgarskiego w formie ustawy odpowiada (pismo z dnia 10 marca 2010 r., znak: DMP/II/994/10/KM), co następuje: „Wprowadzenie najlepszej nawet ustawy nie zmieni rzeczywistości, w której coraz większą rolę odgrywa Internet i w której, ze względu na naturalne procesy ekonomiczne, zmniejsza się liczba księgarń. Być może procesy te w przyszłości służyć będą wzrostowi zainteresowania książką. Mniejsza liczba, ale większych księgarń powodować będzie, że będą dysponowały bogatszą ofertą a tym samym będą bardziej atrakcyjne dla czytelnika. Dostępne badania potwierdzają, że osoby korzystające z internetu więcej czytają. Wymienione wyżej przyczyny nie są, zatem jak się wydaje powodem spadku czytelnictwa”
Kraje o wiele bogatsze i na wyższym poziomie internetyzacji od Polski, jak Francja czy Niemcy w celu ochrony ksiązki, jako dziedzictwa kulturowego kraju wprowadziły stałe ceny książek, aby w ten sposób zabezpieczyć szeroki wachlarz asortymentowy dla odbiorcy końcowego i zabezpieczyć również sprawiedliwą konkurencję jednostek sprzedających (za ustawą niemiecką) a minister kultury optuje za wariantem szwedzkim, gdzie uwolnienie cen na książki doprowadziło do upadku wielu księgarń, które przegrały z sieciami marketów a teraz ratując czytelnictwo wspiera się księgarnie (które przetrwały) w zakresie komputeryzacji a na peryferiach wspomaga owe księgarnie w promocji pisarzy krajowych, regionalnych.
Środowisko księgarskie w zdecydowanej części postuluje, aby ustawodawca uregulował prawnie polski rynek książki, aby księgarz nie walczył o przetrwanie tylko realizował cele i zadania, jakie stoją przed księgarniami, jako miejsca sprzedaży detalicznej książek i promocji czytelnictwa w tym również kreatora kultury w lokalnym środowisku.
Jeżeli potencjalny czytelnik będzie kupował książki w dużych sieciach czy w internecie po cenach niższych niż księgarz w hurtowni to trudno będzie utrzymać księgarnię nawet w mieście powiatowym a szkoły, organizacje pozarządowe i inne instytucje non profi w razie konkursów (polonistycznych, historycznych, językowych, sportowych i innych) czy festynów w celu ufundowania nagród nie udadzą się do marketu czy innej sieci, bo tam nie ma, z kim rozmawiać tylko do miejscowej księgarni, bo tam jest jeszcze szansa, tylko jak długo?. Wspierane przez ministra kultury biblioteki, rzadko organizują spotkania autorskie, bo budżet ograniczony, bo samorząd zmniejszył środki na biblioteki, bo rząd dołożył zadań gminom bez wskazania źródła finansowania, pełniąc głównie funkcję wypożyczania książek i czytelni.
Optujemy za tym, aby w lokalnym środowisku dobrze funkcjonowały biblioteki i księgarnie ale bez pomocy Państwa trudno będzie to zadanie zrealizować.
Dlatego warto się poważnie zastanowić nad myślą słynnego pisarza Umberto Eco „Kto czyta książki, żyje podwójnie” i wesprzeć na poważnie czytelnictwo w Polsce.
Z księgarskim pozdrowieniem
Henryk Tokarz
prezes Izby
-





